Przemyślałam, zrozumiałam i jestem! Ten rozdział dedykuję Patty Verdas i Moniaudia. Dziewczyny na prawdę bardzo wam dziękuję!
*Następnego dnia*
*Camila*
Dochodzi koniec lata, chłodne wiatry nadchodzą z
towarzyszącym im deszczem. Ciemne chmury zasłaniają
ciepłe słońce, a mrok pochłania świat. Wszystko to wygląda jakby czarna moc opanowała naszą planetę, a życie ludzi lada chwila miało by być oddane niewoli i śmierci. A jak wygląda świat dla optymistów, uśmiechniętych ludzi chcących latać ? Pojawiają się wiatry, czyli wspomaganie przy lataniu, deszcz moczy ulice, a nam każe tańczyć z parasolem, pogoda inspiruje do tworzenia pieśni i wierszy, a temperatura zmusza do zapalenia w kominku i czytania bajek lub śpiewania z rodziną. Na chwile obecną noce są krótkie, ale już
ciepłe słońce, a mrok pochłania świat. Wszystko to wygląda jakby czarna moc opanowała naszą planetę, a życie ludzi lada chwila miało by być oddane niewoli i śmierci. A jak wygląda świat dla optymistów, uśmiechniętych ludzi chcących latać ? Pojawiają się wiatry, czyli wspomaganie przy lataniu, deszcz moczy ulice, a nam każe tańczyć z parasolem, pogoda inspiruje do tworzenia pieśni i wierszy, a temperatura zmusza do zapalenia w kominku i czytania bajek lub śpiewania z rodziną. Na chwile obecną noce są krótkie, ale już
Obudziłam się równo o 8:00 rano, wyspana usiadłam na
łóżku i rozejrzałam się po idealnie posprzątanym pokoju, za oknem pogoda nie
była idealna, na niebie widniały chmury ale mimo to słońce przez nie
prześwitywało, na widok tego wszystkiego kąciki moich ust podniosły się.
Skierowałam swoją dłoń po telefon leżący na stoliku i dotykając palcem ekranu
napisałam sms’a do moich przyjaciółek.
Do: Fran, Violetta
Dzień Dobry dziewczynki! ;* Za 3 godziny u mnie!
Naleciałam palcem na przycisk „wyślij”, odłożyłam telefon
z powrotem na szafkę i przeciągnęłam się ospale. W końcu wyciągnęłam nogi spod
ciepłej kołdry i postawiłam je na miękkim dywanie a następnie naniosłam na nie
cały ciężar ciała i rozpoczęłam swój dzień.
Udałam się do kuchni. Tam włączyłam radio i podśpiewując lecące
akurat piosenki przygotowałam kanapki i herbatę.
Pół godziny później stałam już przy szafie i zastanawiam
się nad strojem na dzisiejszy dzień, w końcu wybrałam
i udałam się do łazienki aby wykonać poranne czynności. Poprawiłam moje loki
lokówką, na twarzy rozprowadziłam podkład i róż wcześniej ją oczyszczając,
rzęsy potraktowałam tuszem a powieki eyelainerem. Na Siebie nałożyłam
przygotowany strój i upewniając się, że wyglądam tak jak planowałam wyszłam z
pomieszczenia.
*Violetta*
Kochany Pamiętniku!
Jak wygląda teraz moje życie ? Ciągle coś dzieję, ciągle! Mogłabym je porównać do trudnego toru przeszkód, z jedna Sobie radzę, z inną nie. Ciągle upadam i się podnoszę, ale mam ludzi, których kocham, którzy zawsze służą mi pomocą. Mam Megan i Leona, mam rodzinę. Mam Fran i Cami, mam przyjaciół, mam coś czego właśnie potrzeba do szczęścia, mam miłość!
-Dzień Dobry skarbie. –usłyszałam za Sobą zaspany głos a
chwilę później poczułam silne ramiona chwytające mnie od tyłu.
-Cześć Leon. –obróciłam się i złożyłam na jego ustach
ciepły pocałunek.
-Co robisz ? –spytał gdy się od Siebie oderwaliśmy.
-Piszę, myślę.
-Nad czym myślisz ?
-Leon czy ty i Megan jesteście szczęśliwi ? –gdy zadałam
mu pytanie zobaczyłam na jego twarzy zakłopotanie, zdziwienie, nie spodziewał się
takiego pytania. Z łatwością to zauważyłam.
-Dlaczego pytasz ?
-Bo czuję, że robię coś źle, że wszyscy robią coś dla
mnie a ja dla nich nic. –Leon się zaśmiał.
-Masz potrzebę pomocy innym ?
-Nie do końca, czuję coś takiego dziwnego, nie jestem
zadowolona z tego co robię, czuję, że nie wywołuje u was szczęścia.
-Violu jak możesz uważać, że nie jesteśmy szczęśliwi ?
Przecież się śmiejemy, kochamy, jest wspaniale.
-To mogą być tylko pozory, ja chcę wiedzieć. Jesteś
szczęśliwy ?
-Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, mam
Ciebie, mam Megan, mam przyjaciół, uczę się i mogę latać.
-A co jak upadasz ?
-A jak upadam to się podnoszę.
-To takie łatwe ?
-A ty się nie podnosisz ?
-Nie, to ty mnie podnosisz. –chłopak się uśmiechnął.
-Ty mnie także.
-Ja Cię wcale nie podnoszę.
-A u kogo teraz mieszkam ?
-No u mnie.
-A kto się mną zajmuję, opiekuję ? Kto mnie kocha ?
-No ja.
-Więc mnie podnosisz.
-To takie łatwe ? Można nie wiedzieć, że się kogoś
podnosi ?
-Wystarczy, że kochasz, miłość zrobi wszystko za Ciebie.
-To dlatego warto kochać ?
-Tak. Bo wszystko czego potrzebujesz to miłość. –oznajmił
a ja położyłam dłoń na jego policzku i namiętnie go pocałowałam.
-Dzięki Tobie, żyje i latam, jestem szczęśliwa, uczysz
mnie żyć, uczysz latać, bez Ciebie nic nie było by takie same, kocham Cię.
-Mamusiu głodna jestem. –odezwała się Megan a ja aż
podskoczyłam, Leon się zaczął śmiać.
-Megan ile tu stoisz ? –spytał.
-A nie wiem. –uśmiechnęła się. –Ale wiem, ze jestem
głodna. –wszyscy troję wybuchliśmy śmiechem.
-Naleśniki ? –spytałam.
-Tak!
*Ludmiła*
Wielkie, zatłoczone lotnisko. Czas wyjazdu z miejsca, w
którym spełniły się wszystkie marzenia, miejsca, w którym dorastałam,
wychowałam się, odkryłam pasje a potem ją rozwinęłam. To tutaj wszystko się
zaczęło, chcę aby to tutaj się skończyło, chcę tu wychować dzieci, zestarzeć się.
Chcę spełniać marzenia właśnie w Buenos Aires, nie w Mediolanie, nie w Londynie
lub Paryżu, tylko i wyłącznie w Argentynie.
-Naty nie sądzisz, że powinnyśmy tu zostać ?
-Nie. –odpowiedziała sucho.
-A co z Maxim ?
-Nie obchodzi mnie.
-Kochasz go. –oznajmiłam łagodnie.
-Nie. –wycedziła przez zęby.
-Właśnie, że mnie kochasz. –Ni stąd ni zowąd usłyszałyśmy
głos za nami. Obie gwałtownie obróciłyśmy się o 180 stopni, widok chłopaków
wcale mnie zdziwił, wiedziałam, że się nie poddadzą, za to patrząc na Naty
spostrzegłam, że jest wkurzona.
-Co wy tu robicie ? –spytała.
-Nie wiem jak on, ale ja mam zamiar zabrać Ludmiłę. –oznajmił
Diego patrząc mi w oczy tak jakby wśród tych wszystkich ludzi widział tylko
mnie.
-Marzenie. Wyjeżdżamy.
-To my jedziemy z wami. –odezwał się Maxi a na twarzy
mojej siostry pojawił się grymas nie do odczytania.
-Nie ma mowy.
-Natalia sprawa jest prosta, albo zostajecie albo my
jedziemy z wami, nie mamy zamiaru was zostawić. –powiedział prosto Maxi.
-Ludmiła możesz mi pomóc i przestać się gapić na tego
gamonia ?! –krzyknęła waląc mnie w ramię.
-AUŁ! –chwyciłam bolące miejsce. –Ja też chcę tu zostać,
a jeśli nie to chcę żeby jechali z nami. –objęłam stronę chłopaków chwytając
dłoń Diego.
-Ludmiła idziemy! –pociągnęła mnie nerwowo za rękę.
-NIE!
-Ludmiła!
-Naty spokojnie. –Maxi stanął między nami i chwycił dłoń
Natalii. –Popatrz na nich. –wskazał na mnie i Diego. –Pamiętasz jak zobaczyłaś
ich w parku ? Sama chciałaś takiej miłości, prawda ? –dziewczyna nagle zmieniła
nastawienie i spuściła głowę. Na jej twarzy pojawił się smutek, zrozumiałam co
czuje. Natalia potrzebuje miłości, tęskni za tym uczuciem, sama chciała by go
doznać, lecz go odrzuca. –Oni muszą być szczęśliwi, a będą tylko tutaj, daj im
to szczęście. –szatynka nadal się nie odzywała.
-Naty … -próbowałam coś zdziałać.
-Dobrze. –w końcu się odezwała. –Ludmiła zostań, kochaj i
bądź szczęśliwa, rozumiem jakie to ważne, wyobrażam Sobie jakie to jest
wspaniałe. –uśmiechnęła się a ja stanęłam jak wryta.
-Naprawdę chcesz jechać sama ? –poczułam euforie, jedno
zdanie z jej ust zmieniło całe moje życie, spełniła moje marzenia, wreszcie
mogłam być szczęśliwa.
-Nie, nie pojedzie sama, ja z nią pojadę. –wtrącił się
Maxi.
-Nie, Maxi jadę sama. Lu mimo, że tego nie okazuję to –zawiesiła
głos. –Ja Cię kocham, i cieszę się, że jesteś moją siostrą. –natychmiast rzuciłam
się na dziewczynę tuląc ją. –Obiecaj mi tylko, że zostanę twoim świadkiem na
ślubie. –obie się zaśmiałyśmy.
-Masz to zagwarantowane.
-Naty bardzo Ci dziękuję. Właśnie spełniłaś moje
marzenia. –w końcu odezwał się Diego, który także nie ukrywał szczęścia.
-Bądźcie szczęśliwi. –przytuliła nas oboje. –No to chyba
na mnie czas, Mediolan czeka. -chwyciła walizkę.
-A co ze mną ? –spytał Maxi, któremu łzy same cisnęły się
do oczu. –Chcesz to wszystko tak po prostu zostawić ? Chcesz zapomnieć ?
-Nie, ale ty niczego nie rozumiesz.
-Czego nie rozumiem ? Nie rozumiem, że boisz się miłości
? Natalia żyjesz przeszłością, boisz się kochać, odrzucasz miłość.
-Ja po prostu nie umiem kochasz, rozumiesz ? Nie umiem! –w
jej oczach także zaczęły pojawiać się łzy. Patrząc na to wszystko sama miałam
ochotę się popłakać, na środku lotniska odgrywa się scena jak z filmu, dwoje
ludzi walczy o swoje połówki, jednej się udało, stoi teraz obejmując
dziewczynę, którą kocha, ale drugi walczy, czuje, że czas się poddać ale
walczy, chcę kochać i być szczęśliwym.
-Kochasz mnie ? –spytał chwytając jej dłoń. Dziewczyna
nie odpowiedziała. –Natalia 2 słowa, 9 liter. Powiedz to a twoje życie się
zmieni.
------------
Ja może zacznę od przeprosin ... chwila słabości, chyba każdemu sie zdarza, juz jest lepiej, a to głównie dzięki osobom, które mi pomogły, bardzo wam dziękuję. Potwierdziłyście słowa z dzisiejszego rozdziału, wszystko czego potrzebujemy to miłość, a miłość przyjaciół jest wspaniała. Przepraszam wszystkich innych za moje zachowanie.
Nad rozdziałem się strałam, włożyłam w niego całe moje serce, przy żadnym nie starałam się aż tak bardzo, dodatkowo bardzo pomogła mi wena ... Co postanowi Naty ? Powie to o co prosi ją Maxi ? Wszystko w następnym rozdziale :)
A teraz mam do was prośbę ... chciałabym zobaczyć ile osób czyta mój blog, więc proszę aby KAŻDY napisał w komentarzu "ogórek" :) Tak, po prostu :) Wystarczy to jedno słowo a wywoła na mojej twarzy wielgaśny uśmiech i potwierdzi, że mam dla kogo pisać :)
~nikuś ;*
ps. Jeśli ktoś chciałby popisać to ja z wielką chęcią pogadam c; 48991899 :)






